Boom na AI dusi rynek elektroniki. Czeka nas fala podwyżek i spadek sprzedaży

Rozpędzona rozbudowa infrastruktury AI przez amerykańskich gigantów technologicznych wchłonęła większość światowej podaży czipów pamięci, zmuszając producentów sprzętu do przerzucenia gwałtownie rosnących kosztów na klientów. W rezultacie branża elektroniki użytkowej szykuje się na bolesne spadki sprzedaży smartfonów i komputerów, kończąc okres wzrostów korektą cenową, która uderzy w portfele konsumentów.

3 Min
półprzewodniki

Agresywna rozbudowa infrastruktury sztucznej inteligencji przez technologicznych gigantów, takich jak Google, Microsoft czy OpenAI, pociąga za sobą nieoczekiwaną ofiarę: rynek elektroniki użytkowej. Masowy wykup czipów pamięci przez centra danych drastycznie ograniczył ich podaż dla reszty rynku. W efekcie producenci smartfonów i komputerów, zmuszeni do walki o komponenty, stają przed koniecznością przerzucenia rosnących kosztów na klientów. To z kolei, jak przewidują analitycy, schłodzi globalny popyt w nadchodzących kwartałach.

Samsung, SK Hynix i Micron – trzej najwięksi gracze na rynku pamięci – raportują rekordowe wyniki, korzystając z priorytetowych marż oferowanych przez sektor AI. Jednak dla producentów sprzętu konsumenckiego sytuacja staje się krytyczna. Według szacunków Counterpoint, ceny pamięci w pierwszym kwartale wzrosną o kolejne 40-50%, po drastycznych podwyżkach w roku ubiegłym. Tobey Gonnerman z Fusion Worldwide wskazuje wręcz na 1000-procentową inflację cen niektórych specyficznych komponentów, co sprawia, że utrzymanie dotychczasowych cenników detalicznych staje się niemożliwe.

Skutki są już widoczne w prognozach sprzedaży. IDC i Counterpoint zrewidowały swoje optymistyczne założenia sprzed kilku miesięcy, wieszcząc obecnie skurczenie się rynku smartfonów o co najmniej 2%. Jeszcze gorzej wyglądają perspektywy dla sektora PC, który w 2026 roku ma zanotować spadek o blisko 5%, oraz dla konsol do gier. Firmy takie jak HP Inc. czy Raspberry Pi już zapowiedziały podwyżki, nazywając wzrost kosztów „bolesnym”. Z kolei Dell i Lenovo rozważają korekty cen sięgające nawet 20%, co stawia pod znakiem zapytania ich wolumeny sprzedaży w obliczu wciąż odczuwalnej przez konsumentów inflacji.

Największe wyzwanie stoi przed markami konkurującymi ceną, takimi jak Xiaomi czy TCL, które nie posiadają bufora marżowego pozwalającego na absorpcję kosztów. W nieco lepszej sytuacji znajduje się Apple. Dzięki skali zamówień i długoterminowym kontraktom firma z Cupertino jest w stanie częściowo ominąć zawirowania na rynku spotowym, choć analitycy ostrzegają, że nawet producent iPhone’a nie jest całkowicie odporny na tak głęboki szok podażowy. Rok 2026 zapowiada się zatem jako okres trudnych wyborów: producenci będą musieli balansować między ochroną rentowności a ryzykiem odstraszenia klientów, co dla sieci detalicznych, takich jak Best Buy, może oznaczać kolejne wyzwania w generowaniu przychodów.

Udostępnij