Waszyngton przygotowuje się do fundamentalnego przedefiniowania zasad globalnego wyścigu zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jak wynika z dokumentów, administracja Donalda Trumpa rozważa wprowadzenie nowych, restrykcyjnych ram eksportowych dla najbardziej zaawansowanych układów AI. Zamiast dotychczasowej polityki opartej głównie na bezpieczeństwie narodowym, nowy model przesuwa środek ciężkości w stronę twardych negocjacji biznesowych i wymogu bezpośrednich inwestycji na terenie Stanów Zjednoczonych.
Proponowane przepisy zakładają, że dostęp do dużych partii procesorów – przekraczających 200 tysięcy sztuk – będzie warunkowany nie tylko gwarancjami bezpieczeństwa, ale przede wszystkim zaangażowaniem kapitałowym w amerykańską infrastrukturę. To radykalne odejście od podejścia poprzedniej administracji, która premiowała bliskich sojuszników szerokimi zwolnieniami z kontroli eksportu. Obecna wizja jest bardziej transakcyjna: chcesz budować potęgę AI u siebie, musisz najpierw pomóc budować ją w Ameryce.
Mechanizm kontroli ma być wielopoziomowy i niezwykle precyzyjny. Dokumenty sugerują, że nawet relatywnie małe instalacje, liczące poniżej tysiąca chipów, mogą wymagać specjalnych licencji. Co istotne, ciężar nadzoru ma spocząć bezpośrednio na producentach takich jak Nvidia czy AMD. Firmy te byłyby zobowiązane do monitorowania sposobu wykorzystania sprzętu, a odbiorcy musieliby wdrażać oprogramowanie uniemożliwiające łączenie procesorów w potężne klastry obliczeniowe bez wyraźnej zgody Waszyngtonu.
Wzorcem dla nowych regulacji mają być umowy zawarte niedawno z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Departament Handlu, odcinając się od – jak to określił – „uciążliwych” zasad poprzedników, stawia na model, w którym transfer technologii jest nagrodą za lojalność gospodarczą. Dla globalnych graczy technologicznych oznacza to konieczność rewizji strategii lokalizacji centrów danych.
Choć nowe zasady nie uderzają bezpośrednio w kraje objęte całkowitym embargiem, jak Rosja, to rzucają cień na relacje z dotychczasowymi partnerami w Europie i Azji. Waszyngton zyskuje potężną dźwignię: chipy AI stają się najważniejszą walutą w dyplomacji gospodarczej. Firmy, które liczą na utrzymanie tempa rozwoju, muszą teraz wkalkulować w koszty inwestycje w USA, które staną się swoistym „biletem wstępu” do najnowocześniejszej architektury krzemowej świata.

