Dolar w dół, a euro i złoty będą mocniejsze?

Podobne tematy

Słabość złotego uderzy najbardziej we frankowiczów

Złoty przeżywa trudny okres. Polska waluta osłabia się szybko. Dotkliwie odczuwają to frankowicze, którzy nie mogą mieć dobrych nastrojów. Po...

Euler Hermes: Luzowanie polityki pieniężnej na rynkach wschodzących to igranie z ogniem?

Pandemia Covid-19 była punktem zwrotnym dla „niekonwencjonalnych” polityk monetarnych na Rynkach Wschodzących (RW), z których kilka zainicjowało programy skupu...

Czwarte urodziny Mieszkania Plus, niestety bez fajerwerków…

Program Mieszkanie Plus oficjalnie został powołany do życia uchwałą Rady Ministrów z dnia 27 września 2016 roku, jako zasadniczy...

Lokalnie nie ma czynników, które mogłyby nadać złotemu wyraźny kierunek. Niezłe dane bilansują się z ekspansywną polityką NBP. Najwięcej zależy od danych o gospodarce USA.

Wyprzedaż dolara zaczęła się na początku sierpnia. Amerykańska waluta próbowała łapać oddech, ale uderzyły w nią kiepskie dane, podczas gdy mocniejsze dane z Europy ciągnęły w górę notowania euro.

Dla kursu dolara istotne są dane dotyczą amerykańskiego rynku pracy. Po okresie powrotu czasowo zwolnionych pracowników w maju i czerwcu, dane za lipiec miały przynieść nieco wolniejszą, ale jednak kontynuację tej tendencji. Oczekiwania podgrzewał sam prezydent Donald Trump. Jednak opublikowany raport ADP, który jest próbą szacunku rządowych danych dla sektora prywatnego, pokazał wzrost zatrudnienia jedynie o 167 tys. W normalnych okolicznościach nie byłby to zły raport, jednak jak podkreśliłem, gospodarki cały czas są na etapie wychodzenia z kryzysu wywołanego ograniczeniami i poziom zatrudnienia w USA jest dużo niższy niż na początku roku. Dlatego oczekiwano wzrostu zatrudnienia o 1,2-1,5 mln osób.

– Dolar wchodził w ten rok na wysokich poziomach, w marcu kosztował nawet w okolicach 4,30 zł. Dolar był bardzo drogi, bardzo go brakowało na rynku, bo inwestorzy byli w panice pod wpływem pandemii   mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Gdy banki centralne zalały rynki płynnością rekordy zaczęły bić indeksy giełdowe. Ponieważ pieniędzy na rynku jest już bardzo dużo, to nikt już nie obawia się, że zabraknie dolarów.

Jednocześnie dane z Europy zaskakują na plus. Dane z niemieckiego przemysłu pokazały wzrost zamówień w czerwcu aż o 27,9% m/m. Zamówienia nadal były niższe niż przed rokiem, choć już tylko o 6,1%. Po części jest to efekt odroczonego popytu sektora motoryzacyjnego, który zgłosił wzrost zamówień o 66,5% m/m, jednak mimo wszystko dane okazały się bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Ponieważ już wcześniej sentyment wobec dolara nie był dobry, dane dodatkowo przyczyniły się do jego osłabienia i para EURUSD ponownie zawitała w okolicach 1,19. Taki kurs może poważnie utrudnić ożywienie w Europie, ale krótkoterminowo może to mieć ograniczone znaczenie. Szczególnie, że obserwujemy samonakręcającą się spiralę taniejącego dolara i drożejącego złota i srebra.

– Dolar jest jednak nadal drogą walutą, ponieważ kosztuje powyżej poziomu 3,70 zł, ale jest jedynie mocno wyprzedany komentuje ekspert XTB.Jednocześnie kurs dolara nie uwzględnia koronawirusa, z takim efektem moglibyśmy mieć do czynienia z walutami krajów rynków wschodzących, tak właśnie było ostatnio z randem południowoafrykańskim, co jednak należy traktować przede wszystkim jako ciekawostkę.

Dolar był najtańszy od 22 miesięcy, ale to się zmienia. Według głównego ekonomisty XTB w tym roku będzie się osłabiał, ale już nie w takim tempie, jak w ostatnich tygodniach.

- Reklama -

Gorące tematy

- Reklama -
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.