Ad image

Druga największa polska spółka gamingowa w rękach Chińczyków. Co z przyszłością branży gamingowej?

Klaudia Ciesielska
Klaudia Ciesielska - Redaktor prowadzący Brandsit

Nastąpiła kolejna zmiana na rynku gier, która może mieć olbrzymie skutki dla przemysłu gamingowego w Polsce i na całym świecie. Techland, druga największa polska spółka gamingowa, właśnie ogłosiła, że jej większościowym akcjonariuszem staje się chiński gigant technologiczny, Tencent.

Taka wiadomość jest przełomowa dla branży gier. Jak ogłosił prezes i główny akcjonariusz Techlandu, Paweł Marchewka, połączenie sił z Tencentem pozwoli Techlandowi przyspieszyć realizację swojej wizji twórczej w zakresie gier. Tencent, posiadając udziały w takich gigantach jak Riot Games, Epic Games i FromSoftware, ma sprawdzone doświadczenie w branży gamingowej.

Marchewka podkreślił, że Techland zachowa pełne prawa do własnych tytułów i swobodę artystyczną. Co więcej, sam pozostanie na stanowisku dyrektora generalnego. To oznacza, że główne decyzje dotyczące kierunku rozwoju firmy nadal będą podejmowane przez osoby, które najlepiej znały Techland od początku.

Dla chińskiego koncernu Tencent, inwestycja w Techland to kolejny krok w ekspansji na rynku gamingowym. Tencent już wcześniej przejął grupę kapitałową 1C Entertainment, The Parasight, Exit Plan Games oraz Bloobera.

Co więcej, transakcja ta ma również poważne konsekwencje dla przyszłości Techlandu jako potencjalnego gracza na Giełdzie Papierów Wartościowych. Wcześniejsze plany debiutu giełdowego Techlandu na GPW wydają się teraz mało prawdopodobne. Przyszłość Techlandu wygląda jednak obiecująco, z nowym inwestorem o znacznym doświadczeniu w branży gier.

Jest to zdecydowanie moment zwrotny dla polskiego przemysłu gier, z Techlandem stającym się najnowszym graczem, który zdobywa potężnego międzynarodowego inwestora. Biorąc pod uwagę olbrzymie sukcesy takie jak „Dead Island”, „Call of Juarez” i „Dying Light”, możemy tylko czekać na to, co przyniesie przyszłość dla Techlandu.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *