Edukacja zawodowa dla technologii: luka kompetencji zaczyna się przed rekrutacją

Największy problem z kompetencjami technologicznymi nie zaczyna się wtedy, gdy firma nie może znaleźć automatyka, mechatronika czy specjalisty IT, lecz kilka lat wcześniej — gdy edukacja nie nadąża za technologią, która czeka na absolwenta w przedsiębiorstwie.

4 Min
Edukacja, szkoła
Pixabay

Polskie firmy mogą kupić roboty, systemy AI i nową infrastrukturę szybciej, niż rynek pracy jest w stanie dostarczyć ludzi zdolnych je obsługiwać. Luka kompetencyjna przestała być więc problemem rekrutacji. Coraz częściej jest ograniczeniem inwestycji technologicznych.

Skala problemu dobrze widoczna jest w szkolnictwie zawodowym. Polska ma relatywnie wysoki udział uczniów wybierających tę ścieżkę. W 2023 r. w kształceniu zawodowym uczestniczyło 58,9 proc. uczniów szkół średnich, wobec 52,4 proc. średnio w UE. W 2024 r. 62 proc. niedawnych absolwentów miało za sobą naukę w miejscu pracy. Mimo to ich wskaźnik zatrudnienia wynosił 75,4 proc., podczas gdy średnia unijna sięgała 80 proc. Jednocześnie co czwarty absolwent branżowej szkoły I stopnia nie miał certyfikatu zawodowego.

To nie wygląda jak niedobór edukacji zawodowej. Bardziej jak niedopasowanie jej efektów do gospodarki, która szybko zmienia strukturę popytu na pracę.

Automatyk potrzebny od zaraz

Dane PARP pokazują, gdzie napięcie jest największe. W pierwszej połowie 2025 r. automatyk był najbardziej deficytowym zawodem spośród analizowanych w Polsce: na jednego dostępnego bezrobotnego lub absolwenta przypadało 7,8 oferty pracy. W przypadku mechaników precyzyjnych liczba wakatów wzrosła między 2019 a 2025 r. o 1413 proc. PARP wiąże ten wzrost m.in. z rozwojem przemysłu elektronicznego i maszynowego oraz nowymi inwestycjami produkcyjnymi.

To kompetencje znajdujące się dokładnie na styku przemysłu i technologii: automatyka, mechatronika, elektronika, sterowanie, diagnostyka maszyn. W fabryce wyposażonej w roboty, systemy wizyjne, czujniki IoT i oprogramowanie produkcyjne granica między „pracownikiem technicznym” a specjalistą technologii coraz bardziej się zaciera.

Podobna presja pojawia się w czystym IT. Komisja Europejska w raporcie „Digital Decade 2026” wskazuje, że pula specjalistów ICT w Polsce pozostaje w stagnacji, podczas gdy przedsiębiorstwa wciąż odstają od średniej UE pod względem cyfryzacji i wykorzystania zaawansowanych technologii. Komisja wprost łączy potrzebę zwiększenia liczby specjalistów z rozwojem technologii przyszłości.

Technologia zmienia się szybciej niż program nauczania

Problem jest szerszy niż liczba absolwentów określonych kierunków. World Economic Forum szacuje, że do 2030 r. zmieni się lub zdezaktualizuje 39 proc. umiejętności wykorzystywanych dziś w pracy. Już teraz 63 proc. badanych pracodawców uważa lukę kompetencyjną za największą barierę transformacji przedsiębiorstw. Najszybciej rośnie zapotrzebowanie na kompetencje związane z AI, big data i cyberbezpieczeństwem.

W przemyśle dochodzą do tego robotyka, automatyka i zdolność pracy w środowisku, w którym człowiek współdziała z systemami autonomicznymi. W czerwcu 2026 r. WEF przedstawiło osobne ramy kompetencji dla inteligentnych fabryk obejmujące ponad 80 zawodów w produkcji i łańcuchach dostaw. Sam fakt powstania takiego modelu pokazuje tempo zmian: firmy nie szukają już tylko operatorów maszyn, lecz ludzi zdolnych pracować w środowisku łączącym software, dane i automatykę.

Firmy wchodzą do szkół

Część przedsiębiorstw nie czeka, aż system edukacji sam rozwiąże problem. Solaris prowadzi klasy patronackie od 2007 r. Uczniowie uczący się m.in. mechatroniki spędzają dwa dni w tygodniu w zakładach firmy. Do 2025 r. program ukończyło ponad 250 osób, a w roku szkolnym 2025/2026 dwudziestu absolwentów klas patronackich otrzymało propozycje zatrudnienia i umowy o pracę.

Firma rozwija także studia dualne z Politechniką Poznańską. Spośród 78 dotychczasowych uczestników 34 znalazło później zatrudnienie w Solarisie, m.in. na stanowiskach konstruktorów i inżynierów w obszarze Product & Technology.

To już nie filantropia edukacyjna ani employer branding. To budowanie własnego źródła kompetencji kilka lat przed pojawieniem się wakatu.

W gospodarce, w której automatyzacja i AI skracają cykl technologiczny, rekrutacja staje się ostatnim etapem znacznie dłuższego procesu. Jeżeli specjalistów automatyki, mechatroniki, cyberbezpieczeństwa czy danych zaczyna brakować dopiero wtedy, gdy inwestycja trafia do budżetu, problem powstał dużo wcześniej. Firma może wtedy podnieść wynagrodzenie albo przebić ofertę konkurencji. Nie zwiększy jednak w ten sposób liczby ludzi posiadających potrzebne kompetencje.

TEMATY:
Udostępnij