Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy zaczynają wpływać na sposób zatrudniania w polskich firmach. Od 8 lipca do 13 sierpnia do PIP wpłynęło 690 skarg i wniosków dotyczących zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi. Inspektorzy wydali już 121 pisemnych poleceń potwierdzenia zatrudnienia na podstawie umowy o pracę.
Skala zgłoszeń wyraźnie rośnie. Od początku 2026 r. PIP otrzymała ich 1794, wobec 619 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Problem nie koncentruje się w jednej branży. Dotyczy usług, handlu, produkcji, gastronomii, ochrony zdrowia czy pracy platformowej.
Reforma nie oznacza jednak końca umów zlecenia ani kontraktów B2B. Nadal są one legalne, jeśli sposób wykonywania pracy odpowiada rzeczywiście relacji cywilnoprawnej. Zasady rozpoznawania stosunku pracy nie zostały zmienione. PIP otrzymała natomiast skuteczniejsze narzędzia do ich egzekwowania.
Pierwsze tygodnie pokazują przy tym efekt prewencyjny. Do 6 sierpnia pracodawcy dobrowolnie przekształcili 201 umów jeszcze przed zakończeniem kontroli. Dla biznesu oznacza to większą presję na audyt modeli współpracy, szczególnie tam, gdzie wykonawca pracuje pod kierownictwem firmy, w określonym miejscu i czasie.
Zmiana nabiera znaczenia także w sektorze technologicznym, gdzie kontrakty B2B pozostają ważnym elementem rynku, zwłaszcza w przypadku wysoko opłacanych specjalistów. Jednocześnie firmy działają w warunkach słabszego zatrudnienia. W maju przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,9 proc. niższe niż rok wcześniej.
W krótkim terminie reforma może zwiększyć koszty compliance i zatrudnienia. W dłuższym może ograniczyć najbardziej ryzykowne modele współpracy i skłonić firmy do wyraźniejszego rozdzielenia etatu od rzeczywiście niezależnego B2B.
