Program „Cyberbezpieczne Wodociągi” miał być cyfrową tarczą chroniącą polską infrastrukturę krytyczną. Skala potrzeb sektora okazała się gigantyczna – złożono blisko 900 wniosków na kwotę przekraczającą 730 milionów złotych, a ponad 550 podmiotów podpisało już umowy dotacyjne. Jednak w momencie przejścia do fazy realizacyjnej, beneficjenci zderzyli się z twardą rzeczywistością globalnego rynku technologicznego. Dynamicznie rosnące ceny komponentów sprzętowych zmuszają menedżerów do nagłej rewizji planów zakupowych.
Głównym źródłem presji kosztowej jest trwający boom na rozwiązania sztucznej inteligencji oraz masowa rozbudowa centrów danych. Według danych analitycznych TrendForce, w drugim kwartale 2026 roku ceny kontraktowe konwencjonalnych pamięci DRAM wzrosły o 58–63 procent w ujęciu kwartalnym, podczas gdy nośniki NAND Flash podrożały aż o 70–75 procent. Ogromny popyt ze strony rynku serwerowego skutecznie drenuje dostępność podzespołów dla innych zastosowań, co bezpośrednio uderza w lokalne projekty o znaczeniu strategicznym. Budżety skalkulowane zaledwie kilka miesięcy temu przestały odpowiadać obecnym realiom rynkowym.
Dla przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, które muszą zabezpieczyć zarówno klasyczne systemy biurowe (IT), jak i wrażliwą automatykę przemysłową (OT), oznacza to konieczność trudnych kompromisów. Eksperci rynkowi z firm Stormshield i DAGMA Bezpieczeństwo IT wskazują, że kluczem do wyjścia z impasu jest elastyczność i skupienie się na realnych funkcjach obronnych, a nie na konkretnych modelach sprzętu. Zamiast sztywnego trzymania się pierwotnych specyfikacji, beneficjenci powinni rozważyć optymalizację architektury, na przykład poprzez adaptację istniejącej infrastruktury do uruchomienia systemów zarządzania firewallami, klas SIEM czy SOAR. Każda taka zmiana wymaga jednak formalnych uzgodnień z NASK, co w obliczu narastających cyberzagrożeń niesie ryzyko kosztownych opóźnień.
Bieżący kryzys rynkowy obnaża również głębszy problem strukturalny: budżety na cyberbezpieczeństwo w mniejszych samorządach pozostają rażąco niewystarczające, czyniąc z nich najsłabsze ogniwo krajowego systemu odporności. Nadchodzące miesiące będą dla sektora publicznego testem dojrzałości. Ostateczny sukces wdrożeń nie będzie zależał od zakupu określonej liczby urządzeń, lecz od skutecznej segmentacji sieci i ochrony procesów fizycznych, od których zależy ciągłość dostaw wody dla mieszkańców.

